Za górami, za lasami, za siedmioma dolinami, w wielkiej wieże otoczonej podwójnym murem i rzeką żyła sobie księżniczka, czekająca na swojego księcia z bajki, który podobno miał zjawić się na białym rumaku.

Oczywiście znamy takie bajki, czasem nawet, podobnie jak baśniowa księżniczka, czekamy na coś wyjątkowego w swoim życiu. Czekamy, czekamy i nie możemy się doczekać, bo zapominamy, że największy wpływ na swoje życie mamy my sami.

Jestem Ada. Nigdy nie chciałam być księżniczką. Będąc dzieckiem zawsze zastanawiałam się, dlaczego księżniczka dała się uwięzić w wieży i bezczynnie czeka na cud. Wyobraźnią dziecka wymyślałam tysiąc sposobów na sposób wydostania się z wieży, ale bajkowa bohaterka jakoś nie chciała skorzystać z moich doskonałych strategii ratowniczych. Trudno, jej strata.

Z dzieciństwa, oczywiście poza znajomością baśni wyniosłam dużo, ale między innymi przekonanie, że nigdy nie będę uwięzioną w wieży księżniczką, bo wolę działać niż czekać. Nie znam słów typu „nudzę się” lub „nic nie robię”.  U mnie zawsze coś się dzieje, bo ciągle wymyślam nowe rzeczy. Dużo czytam, a jeszcze więcej piszę. Pisarką nie jestem, ale codziennie zapisuję kolejną stronę bajki o mnie i mojej rodzinie.

Tak, stworzyłam własną baśń, której bohaterką jest Ada — pewna siebie kobieta w średnim wieku, o przeciętnej urodzie i zwyczajnych zainteresowaniach. Żyję podobnie jak milion innych kobiet. Nie mieszkam w pałacu, ale w niewielkim domku i jestem w nim szczęśliwa.

Dom to nie tylko budynek, ale przede wszystkim ludzie, którzy w nim mieszkają, a w tej kwestii nie mogę na nic narzekać. No, może czasem chciałabym mieć trochę mniej domowych obowiązków i trochę więcej spokoju, ale na to się nie zanosi (przynajmniej w najbliższej przyszłości).

Można powiedzieć, że chwilowo dałam się zamknąć w wieży, ponieważ znajduję się na urlopie wychowawczym, ale to tylko okres przejściowy. Póki co piorę, gotuję, sprzątam, zajmuję się trójką dzieci i wcale nie czekam na księcia z bajki. Mam męża. To mi wystarcza. Co prawda nie jest pewnie najprzystojniejszym facetem na tym świecie, ale dla mnie jest wyjątkowy i absolutnie najlepszy. Rozumie mnie lepiej niż ktokolwiek inny i to jest dla mnie najważniejsze. Wymaczam mu nawet pozostawione skarpetki pod łóżkiem, wypady z kolegami na piwo i bałagan, który po sobie zostawia. Chyba jestem wyrozumiałą żoną, ale  na szczęście to działa również w relacjach z innymi osobami.

W stosunku do siebie również jestem wyrozumiała. Wiem, że nie zawsze musi mi wszystko wychodzić, dlatego nie wpadam w furię i nie rzucam talerzami, kiedy przesolę zupę lub kiedy ciasto nie wychodzi. Nikt nie jest idealny, dlatego akceptuję swoje niewielkie potknięcia kulinarne.

Poza kuchnią, dom funkcjonuje doskonale. Dbam o to, aby zawsze było w nim czysto i przytulnie. Organizuję atrakcje dla swoich dzieci, wymyślam różne gry i zabawy, wspólnie z nimi tworzę nawet swoje własne bajki. Wymyślamy historie, wspólnie rysujemy ilustracje, a przy tym świetnie się bawimy.

Poświęcam się dla swojej rodziny bez reszty. Nie oczkuję niczego w zamian, chociaż czasem próbuję się oderwać od swoich obowiązków i zadań, ale najczęściej nie do końca mi się to udaje, bo wtedy włączam komputer i zaczynam pisać na blogu. I znowu żyję tym co piszę, a piszę to czym żyję, zatem ucieczka od codzienności raczej nie jest udana, ale i tak sprawia mi ogromną przyjemność. W końcu mogę usiąść w niewielkim pokoju i po prostu odpocząć w ciszy. To wystarczy.

Blog to miejsce, w którym mogę odreagować cały dzień i napisać wszystko co przychodzi mi do głowy. Znajdują się tu różne rzeczy. Piszę przede wszystkim o tym, jak być dobrą mamą trójki dzieci i nie zwariować. Mam na to kilka sprawdzonych sposobów i patentów.

Podczas studiów pedagogicznych i w trakcie oczekiwania na pierwsze dziecko studiowałam z zamiłowaniem podręczniki o wychowaniu, dzięki czemu posiadam sporą wiedzę teoretyczną, którą nawet próbowałam wcielić kiedyś w życie, ale niestety z różnym skutkiem. Zrozumiałam wtedy, że dziecko nie jest mechanicznym urządzeniem, które zaprogramujemy tak jak nam się podoba, dlatego przestałam czytać książkowe głupoty, a zaczęłam bacznie obserwować dwoje dzieci i podchodzić do nich indywidualnie.

Piszę tu więc przede wszystkim o własnych metodach na wychowanie swoich pociech, dzielę się pomysłami na edukacyjne zabawy i gry, udostępniam przygotowane przez nas bajki. I chociaż zawodowo nie mogę się aktualnie realizować, to nie czekam biernie w swojej wieży niczym baśniowa księżniczka, bo każdego dnia samodzielnie kształtuję życie swoich dzieci.

No Comments

Sorry, the comment form is closed at this time.